Czy ludzie śnią o tym samym co androidy?

Czy ludzie śnią o tym samym co androidy?

Nie wiem, ile razy widziałam “Łowcę Androidów”. Od czasu do czasu potrzebuję wejść w ten ponury, trochę apokaliptyczny świat, w którym śnią androidy. Chyba wcale nie ze względu na jego mroczność, ale jakieś ujmujące, wielopłaszczyznowe i nieoczywiste piękno.

No więc… gdy mnie nachodzi, zasiadam do uczty i oglądam Los Angeles tonące w ciemnościach i muzyce Vangelisa. Wsłuchuję się w głosy Harrisona Forda i Sean Young (amerykański film chyba nigdy nie miał problemów z dźwiękiem). Przypominam sobie, na jakie pytania jeszcze nie znam odpowiedzi, i płaczę, gdy Roy Batty wypuszcza z rąk białego gołębia…

Denis Villeneuve wpuścił nas ponownie do tego świata, ale opowiedział nową historię. Poruszamy się więc w znanej już przestrzeni, ale tak naprawdę odwiedzamy nowe miejsca i spotkamy nowych bohaterów.

Dobrze postawione pytania

Reżyser sequela zadał bardzo podobne pytania do tych, które stawiał w latach 60-tych XX w. Philip K. Dick i ponad 20 lat później Ridley Scott. Jednak w roku 2017 brzmią one już mniej abstrakcyjnie. Zaczynasz  wręcz myśleć, że może warto zacząć się poważnie zastanawiać nad sensownymi odpowiedziami. Imiona głównego bohatera prowokują do powrotu do pytań, które zadał Kafka w 1914 roku, ale ten pomysł wydał mi się trochę przesadą.

Tak czy owak, oba filmy to mnożące się a nawet rozgałęziające pytania. Ale czy są to pytania o świat ludzi czy świat androidów? Czy dowiadujemy się, o czym śnią androidy? Być może. Ale, o czym śnią ludzie? … i czy warto czekać na odpowiedź? … i dalej: pytania o człowieczeństwo, o transhumanizm, duszę, ciało, istotę kobiecości, o pamięć…

Czy “Blade Runner 2049” to film ważny?  Czy będziemy do niego wracać?  Czy będziemy o nim rozmawiać za 30 lat?

Nie wiem czy twórcy filmu mieli ambicję dorównania poprzednikowi, ale ja nie czułam ani takiego zamiaru, ani związanego z nim wysiłku. Nowy „Blade Runner” po mistrzowsku kontynuuje atmosferę nakręconego w 1982 przez Ridleya Scotta filmu. Scenografia pokazuje dokładnie ten sam świat, jedynie  nieco zmieniony przez 30 lat, które minęły od naszej ostatniej w nim obecności. Także ścieżka dźwiękowa nienachalnie podtrzymuje atmosferę muzyki Vangelisa.  Sequel nie ma dla mnie takiej mocy jak pierwsza część, ale jest niewymuszonym i niespiesznym powrotem po latach do ważnego miejsca.  Szkoda mi może jedynie, że spotykam tam już tylko jednego wyrazistego bohatera.  Opowieść z 1982 roku była wielowątkowa, roiła się od ciekawych postaci. W najnowszym filmie obchodzi nas tylko „Józef K” całkiem niedalekiej przyszłości.

A Wy jak oglądacie „Łowcę Androidów”? Jakie wrażenie zrobił na Was „Blade Runner 2049”?  Do jakich pytań Was prowokują?

I jeszcze jedno. Jak myślicie, czyim synem jest oficer Joe K? Dla mnie jest potomkiem Roya Batty. Ostatnia scena nasunęła mi tę myśl.

Trailer “Blade Runner 2049”



Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *